Tak, to mój ostatni raz... a przynajmniej mam nadzieje, że nie będzie drugich terminów :]. Pora zakończyć tą edukację z tytułem magistra. Gdy tak liczę te lata nauki... matko, 17 lat - zbierając to do jednej puli wychodzi naprawdę dość sporo, jednakże jak to mówią - "Człowiek uczy się całe życie" :). Ogólnie rzecz biorąc wydaje mi się, że na tych 17 latach się nie skończy, aczkolwiek może na początek zaliczę tą i będę zastanawiać się nad dalszym ciągiem mojej kariery na uczelni :P.
Niby mówi się, że początki są trudne, aczkolwiek muszę wam powiedzieć, że koniec też nie jest zbyt łatwy. Tak duży nawał materiału, do tego pisanie pracy, spotkania z promotorem... naprawdę jest tego dość sporo i co ważniejsze jest to uciążliwe dla osób, które studiują zaocznie, ponieważ spotkania zazwyczaj są w tygodniu i wtedy rodzi się problem - "Jak wyrwać się z pracy?!":D
Ogólnie rzecz biorąc mam nadzieje, że szybko się do skończy. Do połowy czerwca jeszcze trochę czasu, ale raczej będzie to czas intensywnej pracy niż radosnego oczekiwania :).
Mam nadzieje, że już za jakiś czas będę mogła napisać do was - "Obroniłam się!" :) i opowiedzieć o swoich odczuciach.
Tymczasem... zabieram się do pracy.
Pozdrawiam!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz